Lifestyle Psychologia Rozwój i motywacja

Pilnuj sylwetki, odżywiaj się dobrze, spij długo…

Napisany przez Łukasz Kruszewski

Głęboko w każdym z nas, u podstaw umysłu, dużo głębiej, niż nasze myśli i uczucia, znajduje się nasz pierwotny kalkulator. Czym on jest? Jest wewnętrznym miernikiem, odpowiedzialnym za dokładne określenie naszej pozycji w społeczeństwie.

Bez względu na to czy jesteś mężczyzną czy kobietą możemy przyjąć, że nasz wewnętrzny kalkulator wyznacza Ci pozycję społeczną gdzie 1 to najwyższy możliwy poziom i idzie Ci wspaniale, a 10 określa najgorszy możliwy stan w jakim chciałbyś się znaleźć, brak miejsca do życia, marna kondycja fizyczna i psychiczna.

Gdy jesteś jedynką, masz preferencyjny dostęp do najlepszych obszarów mieszkalnych i żywności najlepszej jakości. Ludzie konkurują o możliwości wyświadczania Ci przysług. Masz nieograniczone możliwości wchodzenia w relacje miłosne i seksualne.

Gdy jesteś dziesiątką generalnie dostajesz tylko to co zostaje. Kiepsko się odżywiasz, o ile w ogóle masz co włożyć do garnka. Cieszysz się minimalnym zainteresowaniem seksualnym i jeżeli już to tylko ze strony innych „10”.

Jest to stan idealny, żeby szybko popaść w jakaś chorobę psychiczną, szybko się zestarzeć lub umrzeć młodo bez nikogo kogokolwiek mogło by to obejść. Nawet jeżeli w trakcie życia pojawią się pieniądze, osoby na tym poziomie nie będą potrafiły właściwie z nich skorzystać. Zwiększa jedynie podatność na narkotyki i alkohol, których konsumpcja daje znacznie więcej satysfakcji ludziom przez długi czas pozbawionych przyjemności.

Rzeczywistość jest brutalna, a dno hierarchii dominacyjnej okropne i niebezpieczne. Prastare mechanizmy kalkulacji nieustannie obserwują jak jesteśmy traktowani przez innych i na ich podstawie wyliczają wartość i przypisują nam odpowiedni status. Jeżeli najbliższe nam osoby, krewni, rodzina, znajomi, współpracownicy nie uznają nas za kogoś wartościowego, biologiczną reakcją naszego organizmu jest DEFICYT SEROTONINY! Co on powoduje? Na przykład to, że silniej reagujemy fizycznie i psychicznie na zdarzenia mogące wywołać w nas emocje w szczególności te nieprzyjemne.

Żyjąc na dnie ciągle z tyłu głowy mamy świadomość, że nawet najmniejsza niespodziewana przeszkoda jest w stanie wywołać lawinę negatywnych zdarzeń z którymi trzeba będzie się zmierzyć w pojedynkę. Zawsze trzeba być gotowym na wszystko – na wszelki wypadek. Ciągle musimy poświęcać nasze zasoby na wzmożoną czujność i gotowość do natychmiastowej, panicznej reakcji. Nasz organizm będzie nawet w stanie wyłączyć SYSTEM ODPORNOŚCIOWY by znaleźć odpowiednie zasoby energetyczne.

Czasami jednak zdarza się tak, że prastary kalkulator i skomplikowana maszyna jakim jest nasze ciało może popełnić błąd. Czasami pomimo tego, że teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby nasz miernik wskazywał wysoką pozycję, dzieje się rzecz zupełnie odmienna.

Nieregularność snu i odżywiania mogą zaburzyć prawidłowe działanie naszego organizmu. Wszystkie elementy muszą działać spójnie inaczej dzieje się coś bardzo złego, wkrada się kakofonia i chaos.

Z psychologicznego punktu widzenia DEPRESJI i NERWICY nie da się łatwo wyleczyć jeżeli pacjent nie żyje według przewidywalnego dziennego rytmu dobowego. Układy odpowiedzialne za negatywne emocje są ściśle zależne od dziennego harmonogramu. Dlatego tak ważna jest rutyna w naszym życiu. Niektóre partie życia muszą zostać zautomatyzowane, muszą stać się proste i przewidywalne.

Kolejną rzeczą jest bogate w tłuszcze i białko śniadanie w ciągu godziny po przebudzeniu. Żadnych CUKRÓW prostych!! Osoby chore na depresje, bądź nerwicę są bardzo zestresowani w wyniku czego ich organizmy mają tendencję do wydzielania nadmiernej ilości insuliny z każdym razem kiedy angażują się w jakieś skomplikowane i wymagające czynności. Jeżeli dochodzi do tego brak śniadania, nadmiar insuliny w układzie krwionośnym wypłukuje cały obecny tam cukier. Konsekwencją takiego działania jest wejście w bardzo niebezpieczny stan hipoglikemii co powoduje PSYCHOLOGICZNĄ i FIZJOLOGICZNĄ niestabilność. Stan taki utrzymuje się do kolejnego resetu organizmu, czyli snu nocnego.

Jeszcze jedną rzeczą wartą wspomnienia jest nasza postawa. Emocje to po części ekspresje cielesne i jako takie mogą być wzmacniane lub osłabiane. Jeżeli nasza postawa jest kiepska – przygarbiona, z ramionami w dół, klatka piersiowa do wewnątrz, głowa w dół, sprawiając wrażenie małego, pokonanego i nieudolnego – będziemy czuć się mali, pokonani i nieudolni i tak samo będą traktować nas inni.

Jeżeli natomiast zaczniemy pilnować prostej postawy, stopniowo zmieni się również nasz stosunek do samych siebie. Sama postawa to oczywiście nie wszystko ale zawsze to pierwszy krok. Wyprostowana postawa wymaga wyprostowania w wymiarze metafizycznym. Stanie z wyprostowanymi ramionami to akceptacja odpowiedzialności za swoje życie.

Zwracaj uwagę na swoją postawę. Mów to co myślisz, traktuj swoje marzenia tak jakbyś miał do nich prawo. Zachęcaj serotoninę, aby płynęła obwicie przez Twoją sieć neuronową, odżywiaj się dobrze, spij długo, dbaj o swoje ciało, bierz odpowiedzialność za swoje życie.

Zachęcam do lektury książki Jordana B. Petersona – „12 życiowych zasad” który w dużo szerszym zakresie opisuje te zagadnienia i rozbija na czynniki pierwsze biologiczne i psychologiczne aspekty naszego życia.

O autorze

Łukasz Kruszewski

Mąż, początkujący bloger, pasjonat, ekstrawertyczny introwertyk. Uwielbia czytać, uczyć się, bawić się nowościami, patrzeć w gwiazdy i pomagać innym. Jeżeli masz na to ochotę to z chęcią wybiorę się z Tobą na kawę albo inne piwo i porozmawiam o tym i tamtym :)

Zostaw komentarz